czwartek, 20 czerwca 2013

Prawie jak w sopocie

Z dnia na dzień odkrywam coraz to nowe miejsca. Jak wiecie uwielbiam tutaj chodzić na spacery, aby oprócz strategicznych 'turystycznych'atrakcji móc odkrywać nie tak popularne miejsca. Tak więc we wtorek wybrałam się na spacer ze swoja nowa znajomą ( kolejna S. do kolekcji haha), polką poznaną przez przypadek w clubie. Postanowiłyśmy pojść nad rzekę. Tak swoją drogą coraz bardziejlubię przebywaćnad rzeką. Niesamowity widok, spokój jakiego nie ma na ulicach, zapach wody.... Uwielbiam!


Na molo, widok na Rirevside Drive Ave


NYC

molo - PRAWIE jak w Sopocie.. ;)

Następnym razem muszę się tam wybrać w nocy.

Kawiarnia z widokiem na rzekę i New Jersey

A tu moi drodzy zapowiedź następnego posta... 
Chyba nie wspominałam że mieszkam niedaleko Campusu Columbia University... Gdzie przebywam dość czesto. Tak wiec jutro postaram się pokazać campus i okolice.


XOXO

poniedziałek, 17 czerwca 2013

zarobiona...

Ostatni tydzień dał mi nieco papalić... Mój mały 'geniusz' skończył szkołe we wtorek, tak więc środa, czwartek i piątek siedziałam z nim po 12 godzin. Nie tyle on mnie wykończył co praca z nim bez głosu. Cieżka sprawa gdy nie mozesz zwrócic dziecku uwagi. Szególnie tutaj bo te dzieci są... troszke inaczej wychowane ;) ale jakoś daliśmy rade!!

W weekend bardzo spokojnie, gdyż nadal głosu za bardzo nie miałam, więc wiele nie mogłam zwojować. W sobote rano szkoła poźniej spacer po downtown. Na wieczór  umówiłam się z Diego, nie chciał iść na impreze tylko na topof the rock ( meeega widok ) bo w niedziele był tutaj ostatni dzień - przeprowadza się do Cali - więc chciał sie pożegnać z city. Dołączyła do nas jeszcze Nicole i razem ruszyliśmy w miasto.

Lato się zaczyna, wiec ludzi pełno na ulicach, skwerkach i w parkach.

Fontanna w Washington Square Park

"piękne miasto nocą"

W Rockefeller Plaza

Top of the Rock!

Niesamowity widok!

Niestety mój aparat troszke za słabiutki. W dzień super, ale w nocy niestety nie radzi sobie zbyt dobrze...



Stojąc na 70 piętrze Rockefeler Center ogarneło mnie niesamowite szczęście! Że jestem tu gdzie jestem, widok był magiczny - dokładnie tak jak to miasto..


W niedziele postanowiłam wybrać sie znów na spacer. Juz kiedyś wspominałam, że chce zobaczyć cały Manhattan (na piechotkę) z bliska. Wydaje mi się, ze jak ktoś chce poznać dobrze to miasto i poczuć jego atmosfere to muusi ptrochę pochodzić, bo samo jeżdzenie metrem do konkretnych miejsc nie wystarczy. Ja totalnie uwielbiam to miasto. Ma niesamowitą energię, każda dzielnica jest inna, ludzie sa inni - inaczej wygladają , inaczej się zachowują. Niesamowite jest to jak róznych ludzi można tutaj spotkać.... Tak więc mój spacer trwał jakie 4 godzinki ;)

Oczywiście spacer zaczęłam od mojego ulubieńca - smoothie, tutaj : mango/papaja

Tym razem spacer był po East Side

Zaczełam od 96tej ulicy poprzez Lexington Ave aż do 23ej

Inspiracje można znaleźć wszędzie:)

Juz kiedyś wspominałam, że w stanach maja sklepy ze szczeniakami?!

Jak można przejść obok takiej witryny obojętnie!! Ja nie potrafie! I tesknie strasznie za moimi wszystkimi potworkami (czyt. czterema kotami i trzema psami!)


A to znalazłam na innej witrynie. Niezłe co ? ;)


Często w city można się natknąć na jakiś kiermasz. Zamykaja kilka ulic aby rozstawić straganiki, głównie z rzeczami robionymi ręcznie. 

Sztuka uliczna - tutaj na Flatrion District

Niesamowite jak bardzo East Side różni się od West Side.. Po obu stronach Central Parku da się wyczuć inną typową dla danej dzielnicy atmosfere..


Na koniec wskoczyłam do Barneys&Nobles i kupiłam w końcu coś do nauki. Długo się zbierałam do tego, ale jakoś zawsze było 'nie po drodze'...

Czas wziąć sie ostro do pracy ;)

Super udanego Kolejnego Tygodnia !!!

XOXO


wtorek, 11 czerwca 2013

tortury...

Kochani moi... Jak już kiedyś wspominałam 'amerykański' klimat najwidoczniej mi nie służy! Nie wiem co się dzieje, że ciagle "coś" jest tutaj ze mną nie tak... jestem niecałe 4miesiące już dwa razy byłam Mega chora a teraz straciłam głos!! Nie moge powiedzieć, że znów choruje bo nic mi nie jest (zero kataru, gorączki czy czegokolwiek). Jednak utrata głosu to nie małe wyzwanie, szczególnie dla mnie... Gdyż ja mam zawsze tyyyyle do powiedzienia! Nawet moja L. się śmiała że to musi być cięzki czas dla mnie! Niektórzy się wręcz śmieją że to właśnie dlatego, że za dużo gadam, no cóż.. po prostu ich nie słucham :)

Do rzeczy! Weekend, weekend i po weekendzie. Jak słusznie S. ostatnio zauważyła czas tutaj jakoś inaczej płynie. Nawet nie wiem kiedy dni mijają. Weekend tym razem bez imprezowo, ale dość aktywnie! No może oprócz piątku...

W piatek byłam niewyobrażalnie leniwa wiec nigdzie się nie ruszyłam tylko filmy na kompie oglądałam... leniuszek!
W sobote zaś: rano szkoła, potem mały lunch, greenpoint, Manhattan Bridge, Spacer po Chinatown i Indyjska kolacja na koniec w Greenwhich Village:)

Manhattan Bridge


Niektórzy mają całkiem fajne balkoniki...

Widok na Brooklyn Bridge i Downtown



Czarne chmury nad City

Highway

Baseball Field

Artystyczny nieład


Widok na Chinatown




Na wieczór miałąm w planie wyskoczyś na impr na Rooftop, ale już nie miałam siły po tych wszystkich kilometrach. Next time już nie odpuszcze! Strasznie chcę zobaczyć jak taka impreza wygląda naprawde. Podobno jest mega! :)

W niedziele rano sie wyspałąm o ok 12 dowiedziałam się, że mam wolne (pomimo iż miałam pracować :) ) wiec stwierdziłam, że trzeba to wykorzystać i udałam się na dłuuuugi spacer.Wsiadłam w subway i wyskoczyłam w Middtown aby przez Chelsea aż do downtown i z powrotem w góre... cały spacer zajął mi jakieś ok 3godzinki i na koniec ofc zaliczyłam mini zakupy :)


W okolicach Flatrion District natknełam się na jakiś 'festyn' country.

Wszędzie pełno było stoisk z kiełbaskami i tym podobnymi rzeczami. Oczywiście z racji swojej diety nic nie tknełam ( mrożona kawa w reku w zupełności mnie usatysfakcjonowała).

Ludzi ofc wszędzie peeeełno.. Skąd ich się tyle bierze?! 
Wieczorem spotkałam się ze swoim 'koleszką' W. na kolejnym spacerze. Niestety już nie tak długim, bo kompan był troche leniwy haha :)


Takie napisy znalazłam w knajpie, w której zatrzymaliśmy sie na 'kolacje'. W. wział burgera a ja ... smoothie (S. jesteś ze mnie dumna?) Tak swoją drogą to od tych smoothie to naprawde można się uzależnić!

Spacer zakończyliśmy w jednej z moich ulubionych okolic na West Side...

czyli Columbus Circle :)

Właśnie wtedy (niedziela wieczór) zaczełam tracić głos... :( Za to w pon. na pocieszenie stanełam na wadze i pochwale sie ze kilogramy też już powoli trace, dzieki czemu motywacja jeszcze większa :)))

DAMY RADE eSssss. !! :)) 

XOXO



środa, 5 czerwca 2013

Routine? NEVER!!

Ostatnio często sie zastanawiam jak to mozliwe, że nagle po tym wszystkim co przeszłam w PL zrobiło sie tak po prostu dobrze. Jak to się dzieje że codziennie mam w sobie tyle energii, tyle radościi i z dnia na dzień coraz większy apetyt na życie?? Ciężko nad sobą pracowałam, dzięki czemu wszystko się zmienia: moje nastawienie, priorytety i spojrzenie na swiat.. Jedyne co moge powiedzieć to : Chwilo Trwaj..!! 

W miniony poniedziałek przytrafiło mi sie coś niesamowicie miłego... Wieczorem, przed kolacja L. mówi do mnie ze przyszłą paczka - dla mnie. Ja podekcsytowana Jak to dla mnie?? Wchodze do przedpokoju a tam pódło wielkości stolika w salonie :WOOOOW. Okazało się że to niespodzianka dla mnie!! Zamówiła mi antyczne krzesło/fotel do pokoju - VINTAGE. Nie chce wiedzieć ile zapłaciła, ale nigdy czegos takiego nie dostałam... Oodobno przyszło z Hollywood, i nalezało do jakiejś gwiazdy filmowej, ale nie chcieli jej powiedzieć do kogo konkretnie... 


niezłe co ??

Wieczorem wybrała sie na pogaduszki z N. Oczywiscie jak zawsze ubaw po pachy :)

N. - Irlandia

Tak poza tym to mineło juz ponad 3,5 m-ca od kad jestem tu gdzie jestem i musze przyznać ze to miasto ciągle mnie zaskakuje... Jestem strasznie szczęśliwa że moge tu być i przeżywać to wszystko. Jednak nadal zdania nie zmieniam - Za ok 9 miesięcy się widzimy :))

Dzisiaj na koniec zapraszam na przejażdzke metrem. W nyc nie ma zbyt wieli linii metra, które jeżdzą nad ziemią, dlatego uważam ze to całkiem miła odmiana od podziemi... :)
Enjoy


XOXO